Parafia Matki Bożej
Królowej Polski
Toruń-Rubinkowo I

W rodzinie

- W ciągu kilku godzin przeżywaliśmy poczęcie, ciążę i poród - mówią małżonkowie. Wkrótce adoptują dziecko z gorzowskiego okna życia.

Bronić życia i umacniać je, czcić je i kochać -"oto zadanie, które Bóg powierza każdemu człowiekowi- " napisał Jan Paweł II w encyklice -Evangelium vitae. Wszystko zaczęło się nad Wartą. Tutaj także małżonkowie Anna i Paweł (prawdziwe imiona, nazwiska i adres znane redakcji) odbyli warsztaty w Diecezjalnym Ośrodku Adopcyjno-Opiekuńczym w Gorzowie Wlkp. Tu także w lutym w oknie życia ktoś zostawił malutkie dziecko.

Moment poczęcia

Oboje z wyższym wykształceniem, mają dobrą pracę i są we wspólnocie neokatechumenalnej. Mają też duży pusty dom. " Chcieliśmy mieć dziecko " tłumaczą małżonkowie z 13-letnim stażem. ? Przez wiele lat staraliśmy się o własne potomstwo, podejmowaliśmy różnego typu leczenie, ale bezskutecznie ? dodaje żona. Z czasem przyszła decyzja o adopcji. Zanim do tego doszło, było wiele rozmów. - Mnie, jako kobiecie, było łatwiej od początku i do adopcji byłam gotowa już 10 lat temu. Mój mąż jednak dopiero trochę ponad trzy lata temu zaakceptował sytuację i otworzył się na inną formę rodzicielstwa - wyjaśnia Anna. ?"Raczej nie namawiałam męża. Widziałam, że to jest trudny temat. Trzeba pogodzić się z niemożliwością posiadania własnego potomstwa. Poza tym trzeba odkryć swoje powołanie i drogę " dodaje.

- Dla mnie, faceta był to dramat. Byłem zbuntowany i dotknięty w swej męskości, że nie mogę spłodzić dziecka. Nie potrafię tego ładnie ubrać w słowa, ale czułem się trochę jak impotent - zwierza się Paweł. " Myśl o in vitro oczywiście przemknęła nam przez głowę, nawet mieliśmy propozycję sfinansowania zabiegu, ale taką ewentualność odrzuciliśmy - dodaje. Paweł cały czas myślał, że się uda, jednak wciąż powracała myśl o adopcji. Kropel drążących skałę było wiele. Jedna z nich była zupełnie podstawowa. " Cztery lata temu najbardziej mnie dotknęło to, że nie mam komu przekazać swojego hobby, jakim jest żeglarstwo " wyjaśnia.  Mamy fajnych sąsiadów, którzy mieli dorastające dzieciaki. Powiedziałem, że zafunduję im kurs żeglarski. One jednak nie chciały. Dotknęło mnie to, że moja pasja dla innych okazała się czymś obojętnym. Ale z drugiej strony nie było w tym nic dziwnego, bo przecież nie przeżywali ze mną przygód - dodaje.

Szkoła rodzenia

W końcu zapadła jednomyślna decyzja małżonków. O ośrodku adopcyjnym w Gorzowie Wlkp. dowiedzieli się trzy lata temu od znajomego księdza.  Pomyśleliśmy, że to może być coś dla nas. Mały ośrodek i program, który nas nie zamęczy. Jakoś nie wyobrażaliśmy sobie w tamtym momencie dziewięciomiesięcznego kursu, bo byliśmy najzwyczajniej w świecie zmęczeni staraniem się o dziecko - wyjaśnia Anna. Zaletą kursu była jego konkretność.  Spotkaliśmy się z dużą życzliwością prowadzących. Nie czuliśmy się tak, jakbyśmy byli sprawdzani na każdym kroku. Byliśmy raczej zachęcani do wejścia w nowe role - tłumaczy Paweł.  Oczywiście nowością dla nas, czyli bezdzietnego małżeństwa były zajęcia z pielęgnacji niemowląt - dodaje Anna. Na fantomie małego dziecka były próby kąpania, ubierania i przewijania. ? Chodziliśmy też do znajomych i żona ćwiczyła na moim chrześniaku - opowiada Paweł. Kurs przyniósł coś jeszcze. Wartością była kursowa grupa, z którą oboje się zżyli.  Będziemy mieli dziecko jako ostatni, a nasi poprzednicy mają już prawie roczne maluchy. Planujemy wspólnie obchodzić Dzień Dziecka  mówi z uśmiechem Anna.

Jak większość rodziców, nie mieli oczekiwań co do płci. Ani tym bardziej co do wyglądu.  Jedynie zależało nam, aby to było małe dziecko i w miarę zdrowe, bez obciążeń chorobą psychiczną matki czy zespołem poalkoholowym. Chociaż w trakcie czekania zastanawialiśmy się też nad możliwością adopcji starszego dziecka, ale takiej okazji ostatecznie nie było - tłumaczą małżonkowie.

Pierwsze USG

W lutym tego roku w gorzowskim oknie życia ktoś zostawił dziecko. W takiej sytuacji natychmiast są wszczynane procedury mające na celu zapewnienie ochrony zdrowia dziecka i szybką adopcję przez przygotowaną do tego rodzinę. Nie od razu Anna i Paweł dowiedzieli się dziecku z okna życia. Minęło sześć tygodni, kiedy Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego w Gorzowie Wlkp. podjął decyzję o pozbawieniu praw rodzicielskich rodziców biologicznych. To otworzyło drogę adopcyjną dla oczekujących.

Anna i Paweł czekali na tę wiadomość od lat.  Kiedy dowiedziałam się, że dziecko znalazło się w oknie życia, poczułam wdzięczność i szacunek do osoby, która dała mu szansę na przeżycie. Pomyślałam nawet, że ktoś musiał bardzo kochać to dziecko, decydując się na taki krok - mówi Anna. Na drugi dzień po informacji pojechali do Gorzowa.  Zobaczyliśmy dziecko i nie wiedzieliśmy, co zrobić. Rodzice mają na to 9 miesięcy. Chodzą na badania, USG, planują i tworzą więzi z dzieckiem. A tu jest telefon z pytaniem: "Chcecie zobaczyć dziecko? - opowiada Paweł. Oprócz radości pojawiły się obawy i strach. Potrzebowali doby, aby zebrać wszystkie myśli, pragnienia i przemodlić decyzję.

Przecież nic nie wiemy o rodzicach, chorobach, genach, alkoholu. Czy poradzimy sobie z tą niewiadomą? Czy dziecko będzie chore z powodu zaniedbań rodziców? Ale mamy w sercu nadzieję, że skoro ktoś zostawił to dziecko w oknie życia, a nie na śmietniku, to zależało mu na tym, żeby było bezpieczne i kochane ? zauważa Paweł i dodaje:  Zastanawiałem się, w co Bóg chce nas wpakować. Ale albo wierzysz Panu Bogu, że sobie z ciebie jaj nie robi, albo nie.

Wreszcie poród

Powoli tworzy się więź między maluchem a rodzicami. Najtrudniejsze było oczekiwanie na dziecko. Kiedy pojawiały się najczarniejsze myśli, a procedury sądowe się przeciągały, przyszła upragniona wiadomość. Anna i Paweł otrzymali od sądu decyzję, że mogą zabrać Piotrusia do domu.  Teraz czekamy na ostateczne postanowienie sądu, która ustanowi nas rodzicami - mówią. Przed nimi wielki życiowy egzamin. Dziecko wywraca uporządkowany świat do góry nogami. Świeżo upieczeni rodzice tym się nie zrażają, chociaż obaw nie brakuje. ? Boję się, żeby czegoś nie przeoczyć, nie upuścić dziecka, nie zrobić mu nieświadomie krzywdy. Na szczęście mamy wokół siebie wiele życzliwych osób, które od samego początku służą nam pomocą. Bardzo jesteśmy im wdzięczni - mówi Anna.

Przyszłość, jak w przypadku każdego rodzica, niesie wiele zagrożeń wychowawczych. Tu także mogą liczyć na pomoc.  We wspólnocie mamy rodzinę, która adoptowała dwójkę dzieci. Widzimy na bieżąco, jakie mają problemy i jak je rozwiązują  wyjaśniają. Wiedzą, że kiedyś będą musieli powiedzieć swojemu dziecku prawdę.  W rodzinie znajomych dzieci wiedzą, że są adoptowane. Na pytanie córki: ?Mamusiu, czy mnie miałaś w brzuszku??, odpowiadają: Inna mamusia miała cię w brzuszku i dała nam ciebie?. Bez cienia negatywnego przekazu o matce biologicznej  wyjaśnia mąż.  Oczywiście wszystko uzależnione jest od wieku dziecka. Im będzie starsze tym dodatkowych pytań będzie więcej  dodaje żona.

Święta Zmartwychwstania będą zupełnie inne niż dotąd. Pewnie z podkrążonymi oczyma z powodu nocnych pobudek malucha i ciągłego nasłuchiwania, czy dziecko oddycha. Ale będą to rodzinne święta!  Odkrywamy we wspólnocie neokatechumenalnej, że Pan Bóg nas naprawdę kocha i w każdej sytuacji prowadzi. Także w tej sytuacji z dzieckiem. Dzięki temu jesteśmy szczęśliwi  przekonują. Myślą już o kolejnej adopcji.  Chcemy od razu ustawić się w kolejce, nie chcemy wychowywać jedynaka!

Źródło:Wiara.pl

Jacek Pulikowski

Przyszłość świata idzie przez rodzinę - to niepodważalnie prawdziwe zdanie Jana Pawła II dziś trzeba, niestety, uzupełnić dopowiedzeniem: przez normalną rodzinę.

Na pytanie: Co to jest normalna rodzina? odpowie bez trudu każde przedszkolne dziecko. Rodzina to mama, tato i dzieci. Czasem dziecko dopowie: babcia i dziadek. I słusznie, bo dziadek i babcia to oczywiście też rodzina.

Znajoma nauczycielka podjęła próbę zdefiniowania, co to jest rodzina, na lekcji w klasie maturalnej. Rozgorzała pełna emocji dyskusja i nie udało się w ciągu całej lekcji zbudować akceptowalnej przez wszystkich definicji. Przeniosła dyskusję na następną lekcję, lecz ona również nie zakończyła się sukcesem porozumienia...

Normalna - czyli jaka?

Dziś pod pojęcie rodzina próbuje się podłączyć twory, które z natury są niezdolne do zrodzenia czegokolwiek. Związki z definicji niepłodne i to nie tylko biologicznie (potomstwo), ale też niepłodne i tym samym nierozwojowe psychicznie oraz duchowo. Związki bez żadnej pokoleniowej przyszłości.

Komu zależy na gmatwaniu rzeczy oczywistych, komplikowaniu spraw niepodlegających dyskusji? Jaki kapitał chcą zbić nieznane siły na robionym zamęcie? Jakie są to siły? Z pewnością, bez groźby popełnienia pomyłki, można je określić jako wrogie rodzinie, wrogie człowiekowi i jego obrońcom: Kościołowi i... Bogu. Wielkim sukcesem tych sił zła jest fakt, że ludzie przestali myśleć zdroworozsądkowo, trzymając się tradycyjnych, sprawdzonych przez tysiąclecia, wartości.

Siłom tym chodzi o to, by wdawać się z nimi w absurdalne dyskusje, udowadniać, że nie jest się przysłowiowym wielbłądem, by w końcu musieć tłumaczyć się przed nimi ze swojej... normalności. Nie dawajmy im tej satysfakcji. W myśl zasady: psy szczekają, ale karawana idzie dalej pochylmy się nad normalną rodziną.

Rodzina - jak sama jej nazwa wskazuje - ma służyć rodzeniu i wychowywaniu nowych pokoleń. Normalna rodzina jest jedynym miejscem zdolnym do zrodzenia potomstwa i zaspokojenia wszystkich potrzeb rozwojowych dzieci. Owszem, można dzieci "odziać i wyżywić" poza rodziną, lecz byłby to raczej chów, a nie wychowanie do prawdziwych wartości, do tego, co w życiu bezwzględnie najważniejsze - czyli do miłości. Tym samym rodzina jest najważniejszą, jedyną i nie do zastąpienia "instytucją", od której zależy bezpośrednio szczęście osobiste, wspólnotowe i w efekcie całych społeczności, narodów, a w końcu świata całego.

Celowe i sensowne jest zastanowienie się nad tym, jak konkretnie pomóc rodzinie, która rzeczywiście jest dziś śmiertelnie zagrożona. Świadczą o tym choćby zastraszające liczby rozwodów. W wielu miastach w Polsce liczba rozwodów znacznie przewyższa liczbę zawieranych małżeństw. Składa się na to zarówno stale rosnąca liczba rozwodów, jak i malejąca liczba ślubów. Przyczyniają się do tego coraz liczniejsze "wolne związki". Niczym (rozsądnym) nieuzasadniona moda na takie związki sieje spustoszenie w psychice młodych ludzi, m.in. utrudniając wejście w trwałe, prawdziwe małżeństwo i wytrwanie w nim w wierności. Doświadczenie pokazuje, że ludzie, którzy doszli do małżeństwa w czystości, nie rozwodzą się ani nie zdradzają. Dla uczciwie myślących jest to oczywiste, dla "myślących inaczej" jest nie do pojęcia (a przynajmniej nie do przyjęcia).

Gwarancje szczęścia małżeńskiego?

Co poradzić ludziom, którzy uczciwie i szczerze pragną założyć małżeństwo trwałe, wierne, szczęśliwe, miłujące się i szerzące miłość (również przez roztropne i wielkoduszne przekazanie życia dzieciom). Na podstawie doświadczenia z Poradni Małżeńskiej mogę z łatwością wskazać tereny, które (dobrze zagospodarowane) owocują trwałością i prawdziwym szczęściem małżeńskim i rodzinnym. Mogę nawet sformułować postulaty, których wypełnienie gwarantuje szczęście małżeńskie:

-Przybliż się do Boga. Traktuj przykazania nie jako ograniczenia, a jako pożyteczne i nieomylne drogowskazy - z tego wyniknie m.in. wspomniana wcześniej czystość przedmałżeńska i małżeńska.

-Zmieniaj nie współmałżonka, a siebie (by być lepszym mężem, żoną). W szczególności walcz czynnie z własnym egoizmem, by dorosnąć do relacji miłości rozumianej jako bezinteresowny dar z siebie samego. Miłość traktuj jako decyzję woli świadczenia dobra do końca życia. Tej decyzji nie powinny zmienić nawet najgorsze pojawiające się uczucia.

-Ciesz się waszą intymnością, ale nigdy nie traktuj mogącego pojawić się dziecka jako zagrożenia miłości. Niech każde dziecko, nawet to niezaplanowane, będzie dla ciebie zawsze najcudowniejszym darem i przedłużeniem waszej miłości w wieczność.

-Dbaj o uczucia współmałżonka, ale pamiętaj, że uczucia to nie miłość. Złe uczucia traktuj jako ostrzeżenie i wezwanie do ich naprawy.

-Uwierz w inność kobiety i mężczyzny. Jesteśmy stworzeni i wyposażeni do pełnienia innych zadań. Do macierzyństwa i ojcostwa. Inność traktuj jako bogactwo, a nie jako niedopasowanie usprawiedliwiające ucieczkę z małżeństwa. Jak zaczniesz się śmiać z inności, to jesteś na dobrej drodze do sukcesu.

-Doceniajcie się nawzajem i bądźcie sobie wdzięczni za codzienność. Żonom dziękujcie i podziwiajcie za piękno, wrażliwość, troskę i dobroć, mężom dziękujcie za opiekuńczość, mądrość, dzielność, sprawność i odpowiedzialność. Nawet gdybyście musieli przyłapywać współmałżonka na zrobieniu czegoś dobrego.

-Wzbudźcie w sobie wewnętrzną życzliwość do rodziców współmałżonka (teściów.) Nie mówcie o nich niczego złego i nigdy nie miejcie pretensji do współmałżonka o zachowania teściów.

-Nauczcie się rozmawiać bez ranienia. Nie żałujcie czasu na słuchanie siebie nawzajem. Nawet gdy materia, o której mówi małżonek, kompletnie cię nie interesuje, słuchaj z uwagą. Nie ze względu na materię, a na osobę współmałżonka i jego potrzebę bycia wysłuchanym.

Prymas Kardynał Wyszyński powiedział: Ludzie mówią: czas to pieniądz, a ja wam mówię: czas to miłość! Jeżeli po każdej rozmowie będziecie sobie bliżsi, to będzie znaczyć, że już umiecie rozmawiać i że jesteście na najlepszej drodze do pełni szczęścia. Wszak dobra komunikacja powinna pogłębiać komunię. Celem małżeństwa jest bowiem wspólna droga do świętości przez budowę komunii osób na wzór komunii osób Boskich (Jan Paweł II). Komunia osób w małżeństwie jest źródłem najgłębszego szczęścia i zadatkiem na piękną wspólną starość (jeżeli Pan Bóg pozwoli jej obojgu doczekać).

Źródło:Posłaniec Serca Jezusowego

  •  PARAFIA RZYMSKOKATOLICKA  MATKI BOŻEJ KRÓLOWEJ POLSKI W TORUNIU
  • ADRES PARAFII: ul. Rydygiera 21 87-100 Toruń
  • TELEFONY: biuro 56 6455861, proboszcz 56 6455801, wikariusze 56 6455802
  • BIURO PARAFIALNE CZYNNE CODZIENNIE: w godzinach 1600-1745 w poniedziałek, środę i piątek również 900-1000. W niedzielę biuro nieczynne
  • NR. KONTA PARAFII: 26 1020 5011 0000 9402 0091 4150
  • ADMINISTRACJA STRONY INTERNETOWEJ: akolita Tomasz Słowiński, kontakt e-mail(tylko w sprawach dot. strony internetowej):Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 
  • Wszelkie materiały do umieszczenia na naszej stronie oraz inne sprawy, proszę uzgadniać z Kancelarią Parafialną, osobiście lub telefonicznie                                     
  • Zalecane przeglądarki:                     
  • STRONA GŁÓWNA - OGŁOSZENIA PARAFIALNE - SŁOWO NA DZIŚ - AKTUALNOŚCI

 


Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.