Październikowe myśli różańcowe 31.10.2017

Szczęść Boże!

To już jest koniec… Szczęśliwie dotarliśmy do ostatniego dnia października, a tym samym, do ostatniego naszego rozważania. Mam nadzieję, że chociaż troszeczkę zachęciłem Cię do tej modlitwy, co zaowocuje tym, że nie porzucisz od jutra swojego różańca, ale będziesz z niego korzystać jak najczęściej, szturmując niebo w przeróżnych intencjach i odrzucając szatańskie pokusy.

Pozwól, że przedstawię Ci dzisiaj jeszcze jeden tekst na temat mocy „Pozdrowienia Anielskiego” i zachęcę do modlenia się z żarliwą wiarą:

***
M... Tuckwelt miał rodziców zajadłych protestantów. Nawrócenie jego jest wzruszającym przykładem miłosiernego działania łaski.

 

W szóstym roku swego życia usłyszał, jak ktoś odma­wiał "Zdrowaś Maryja", nauczył się i odmawiał je codziennie. Gdy to matka usłyszała, zgromiła go i zakazała odmawiać tego pozdrowienia Maryi, mówiąc, iż to jest jedno z zabobo­nów papistów. Dziecię usłuchało, ale niedługo potem, znalazło raz Biblię. Otwiera ją i oczy jego padają na rozdział św. Łukasza, w którym opisuje Zwiastowanie Najświętszej Maryi Panny. Dziecię biegnie do matki i ze zdziwieniem zapytuje, jak można uważać jako zabobon to, co się w Biblii znajduje, w którą tak wierzą protestanci. Matka nie umiała na to odpowiedzieć, a dziecię, chociaż potajemnie, zaczęło znowu odmawiać "Zdro­waś Maryja", które tak mu się bardzo podobało.

 

Gdy miał już około dwunastu lat wieku, ta sama oko­liczność sprawiła, że mógł przeczytać z Ewangelii św. Łukasza "Magnificat". Szczególniej zwróciły uwagę chłopczyny słowa prorocze "Błogosławioną mię zwać będą wszystkie narody". Pewnego dnia, gdy w salonie domu rodzicielskiego protestanci ganili i wyszydzali pobożność katolików względem Bogarodzicy, chłopczyna wystąpił i rzekł śmiało: "Jaka to u Was sprzeczność! Mówicie, że Biblia jest podstawą i prawidłem naszej religii, dlaczego więc jej nie słuchacie, gdy tak do was, jak do wszystkich przemawia pokoleń, o chwale Maryi?". Matka usłyszawszy te słowa, powstała i rzekła z gniewem i oburzeniem: "To dziecko będzie naszą hańbą, ono zostanie katolikiem".

 

I rzeczywiście skoro tylko M. Tuckwelt wydostał się spod opieki rodzicielskiej przyjął religię katolicką. Jednego dnia przyszedł do swej siostry i nakłaniał ją, aby poszła za jego przykładem. Ona wskazując na swoje drobne dziatki, odpowiedziała mu stanowczo: "Widzisz te dzieci, wiesz jak je bardzo kocham, jednak prędzej bym utopiła sztylet w sercu każdego, aniżeli bym pozwoliła, któremu przejść na kato­licyzm".

 

Maryja jednak chciała zwyciężyć i to serce. Niedługo potem M. Tuckwelt zastał swą siostrę pogrążoną w najdo­tkliwszym smutku: dwoje jej dziatek konało...

 

"Zmów ze mną «Zdrowaś Maryjo», a Maryja je uzdrowi", rzekł Tuckwelt. I rzeczywiście! Zwyciężona boleścią matka uklękła i mówiła za swym bratem: "Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi...". Dzieci jej wyzdrowiały.

 

M. Tuckwelt porzucił swój urząd oficera angielskiego na wyspie św. Maurycego i udał się do Aire, do znajomego sobie biskupa prosząc o wyświęcenie kapłańskie.

***
A teraz nie pozostało nam już nic innego, jak się pożegnać. Dziękuję Ci za czas spędzony wspólnie podczas tego miesiąca i zapraszam Ciebie na „Randkę z Maryją”. Jest to ciekawa rozmowa z ks. Dominikiem Chmielewskim, którego chyba większości nie muszę przedstawiać. Znajdziesz ją tutaj:

 

Na czas dalszej, owocnej modlitwy

błogosławię +

ks. Michał

Strona korzysta z plików cookie w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Więcej informacji w polityce prywatności
Dalsze informacje Zgadzam się Odrzuć